Pięć ośrodków jogi, które warto odwiedzić w Toskanii

piątek, 19 grudnia 2014

Pięć ośrodków jogi, które warto odwiedzić w Toskanii


Czy szukacie jakiegoś miejsca wytchnienia tej wiosny lub lata, a może zasługujecie po prostu na odpoczynek. Możecie naładować swoje baterie na wiele sposobów, ale zdrowy odpoczynek na łonie natury może zdziałać wiele dobrego. Nie musicie być żadnym guru, aby odwiedzić ośrodek medytacji; wiele kursów organizowanych jest dla amatorów i poczatkujących. Jeśli chcielibyście poćwiczyć swoje czakry w środku pięknej, toskańskiej wsi, to zebraliśmy dla Was pięć pomysłów jak to zorganizować:

Ośrodki jogi w Toskanii


Zaledwie 30 minut drogi od Pizy, Villa Benvenuti oferuje zajęcia medytacji i jogi w pięknej, odrestaurowanej willi z XVII wieku. Można sobie wybrać na miejscu świeże owoce i warzywa, z własnej uprawy, które są również używane do przygotowania przepysznych, świeżych dan. Oferowane są tam również masaże i inne zabiegi.

Eat, Pray, Move’ („Jedz, módl się, ruszaj się”) ten ośrodek organizuje turnusy w lecie 2015. Założenie jest proste, ale potężne. Jecie znakomite włoskie jedzenie w pięknym rejonie Toskanii. “Modlicie się”, czyli bierzecie udział w długich sesjach medytacji oraz ruszacie się uprawiając jogę. Kursy te cieszą się bardzo dużym wskaźnikiem powracających klientów, gdyż wielu odwiedzających przyjeżdża tam regularnie!

Ebbio Yoga Farm to idylliczne gospodarstwo gajów oliwnych i winnic, usytuowane niedaleko Sieny. Oferuje swoim gościom niepowtarzalną okazję, aby się wyciszyć i odkryć siebie. W dodatku do codziennych zajęć jogi i prowadzonych sesji medytacji, jest również możliwość odwiedzenia lokalnego zamku i targu. Wyśmienita kuchnia i idealne położenie przyczyniło się do otrzymania znakomitych recenzji od byłych gości.

 Melanie Willshire prowadzi fantastycznie intensywny kurs niedaleko miasta Lukka. Położony w niezmąconym, naturalnie pięknym krajobrazie, otoczony górami Toskanii, ośrodek ten przeznaczony jest dla par, nawet, jeśli tylko jedna polówka bierze udział w ćwiczeniach.

Pete Guinosso prowadzi Italy Yoga Retreat , który jest przedstawiany jako “niestandardowy ośrodek jogi”. Atmosfera tam jest bardzo zrelaksowana, z poranną kawą i śmiechem w ciągu dnia. Sesje jogi Vinyasa są prowadzone rano, następnie są sesje relaksacyjne, a wieczorem wyśmienite jedzenie i zabawa pod gwiazdami.

 

Oferujemy piękne wille na wynajem w Toskanii gdzie możecie zatrzymać się odprężeni po turnusie jogi, albo skąd możecie wybrać się na jednodniowe wycieczki lub sesje. Jeśli jesteście zainteresowani, którąś z naszych willi możecie zadzwonić +48 530 504 008 lub napisać email na adres: mikolaj@to-toskania.pl
Czytaj więcej

Winnica Riecine w Gaiole in Chianti

piątek, 12 grudnia 2014

Winnica Riecine w Gaiole in Chianti


Napisał
Sean Caulfield (12/12/2014)

Dla większości przyjezdnych w Toskanii (oraz mieszkańców takich jak ja) wspaniała jakość lokalnego wina to jedna z głównych atrakcji. Czy jest coś lepszego niż odpoczynek wieczorową porą w cieplej Toskanii popijając dobre Chianti lub Vin Santo? Na szczęście dla mnie, ja mam bezpośredni dostęp do tych dobroci, dzięki mojej przyjaźni z Sean O’Callaghan, naczelnym producentem wina w winnicy Riecine w Chianti.

Winnica Riecine mieści się niedaleko Gaiole in Chianti i w obecnej postaci jest już prowadzona od 40 lat, a Sean pracuje tam już 23 lata. Jednakże są dowody, które wskazują, że wino było tam produkowane już w 1112 roku, co oznacza, że ta część Chianti jest przesiąknięta dziedzictwem produkcji wina.

Winnica ta specjalizuje się w Chianti Classico i Sangiovese, oba style wina są mocno powiązane z rejonem. Chianti to nazwa chroniona, co oznacza, że wino musi być produkowane według odpowiednich procedur, wyłącznie z winogron uprawianych w regionie Chianti. Na początku października tego roku odwiedziłem Rieciene, aby sprawdzić, co czyni ich wina takie wyjątkowe.


Według Seana, wszystko było zupełnie inne w Riecine w 1991, kiedy rozpoczął tam prace. Wracając do tych dni, gdy lokalni rolnicy byli dzierżawcami i połowę zbiorów musieli oddawać właścicielom ziemi, kładziono nacisk na ilość, a nie jakość. Sean to zmienił, skupił się na jakości, zezwolił aby tylko te najlepsze winogrona używać do produkcji wina, jednocześnie zmienił winnice na całkowicie ekologiczną. W rezultacie wpłynęło to ogromnie na polepszenie jakości wina z Riecine i rosnący rozgłos na całym świecie.

Skupianie się na jakości oraz produkcji ekologicznej wyróżnia Seana, prawie tak bardzo jak to, że jest anglikiem produkującym wino w Chianti! Jednakże jego metody nie różnią się od metod konkurencji- Sean w dalszym ciągu wyciska sok z winogron staromodnym sposobem- poprzez deptanie własnymi (lub chętnych pomocników) stopami. Biorąc pod uwagę, że jest to charakterystyczny sposób, w jaki większość ludzi wyobraża sobie produkcję wina we Włoszech, to zobaczenie tego na własne oczy w Riecine jest na prawdę niesamowite i warte zachodu.


Winogrona najpierw zwozi się z winnicy, oddziela gałązki mechanicznie i umieszcza w zbiorniku gotowe do wyciskania. Sean, jego pracownicy i ochotnicy wchodzą gołymi stopami do zbiornika i delikatnie naciskają na winogrona, co uwalnia sok w mniej brutalny sposób niż za pomocą nowoczesnych, mechanicznych metod. Sean tłumaczy, że ten poziom delikatności jest niezbędny do stworzenia na prawdę dobrego wina, a jednocześnie jest świetnym doświadczeniem dla zwiedzających winnice, którzy są zawsze mile widziani i zachęcani do przyłączenia i udzielenia swoich stóp!

Sean wyjaśnił, że pozostawił zbiory do polowy października w tym roku, aby mógł zebrać winogrona dojrzale w odpowiednim stopniu. Jednakże kiedyś, gdy zaczął swoją pracę w winnicy owoce zazwyczaj nie były jeszcze dojrzałe o tej porze roku. Zmiany klimatu spowodowały, ze winogrona dojrzewają wcześniej i mają wyższy stopień “standardów słodkości”. Obecnie przyczynia się to do produkcji najlepszego wina, ale długoterminowe zmiany klimatu mogą być równie szkodliwe dla winnic Chianti jak dla reszty świata.

Okazuje się, że ten rok nie był dobry dla producentów wina, duża wilgotność w lecie w rejonie Chianti powoduje ze winogrona są podatne na pleśń. Jednakże wieloletnie doświadczenie Seana pozwala mu zarządzać uprawą w taki sposób, aby zbiory były doskonałej jakości, takiej, jakiej ludzie spodziewają się od winnic Riecine.

Winnice i gospodarstwo mieści się na 35 hektarach, gdzie są również gaje oliwne oraz lasy dębowe, co jest doskonałym przykładem typowego krajobrazu Toskanii, gotowego do zwiedzania. Teren ten został niedawno zakupiony przez inwestora z Rosji, który wsadził pieniądze w renowacje winnicy, ze szczególną uwagą na piwnice, gdzie wino jest wytwarzane, dodając nowe sprzęty oraz magazyn. Prace remontowe właśnie się zakończyły, a rezultaty są imponujące.


Po zwiedzaniu gospodarstwa możecie usiąść na tarasie i wygrzać się w toskańskim słońcu podziwiając widoki i próbując najlepszych produktów z Rieciene. Sean posiada zaplecze do degustacji wina, wiec można spróbować wszystkich rodzajów oferowanych win i oczywiście kupić butelkę lub dwie, żeby zabrać ze sobą do domu.

Winnica Riecine w Gailoe in Chianti jest otwarta dla gości przez cały rok, jednakże najlepiej odwiedzić ją w porze zbiorów. Nie trzeba rezerwować, można po prostu przyjechać, lecz najlepiej pierw zadzwonić, szczególnie, jeśli chcecie trafić w porę zbiorów i spróbować deptania winogron! Więcej informacji uzyskacie na stronie Riecine.

Jeśli szukacie interesujących miejsc podczas Waszej podróży do Toskanii, to zajrzyjcie do naszego bezpłatnego przewodnika internetowego po lokalnych terenach. A jeśli potrzebujecie kwatery, to w naszej ofercie mamy setki willi w Chianti, w tym dziesiątki w Gaiole in Chianti, idealne dla każdego, kto chce odwiedzić Riecine!
Czytaj więcej

Villaggio della Birra Siena

piątek, 5 grudnia 2014

Villaggio della Birra Siena


Napisał Sean Caulfield

Jeśli zaproponuję Wam wycieczkę na festiwal piwa, pomyślicie pewnie, że mi się kraje pomyliły. A jeśli następnie zabiorę Was pół godziny drogi na południowy wschód od Sieny, a potem dwa kilometry po żwirowej drodze do małego gospodarstwa na odludziu, pomyślicie, że się zgubiłem.  Ale to właśnie tam, od dziewięciu lat, browarnicy z Włoch i całego świata zjeżdżają się, aby zorganizować imprezę poświęconą najlepszemu włoskiemu i światowemu piwu.

Tak, dobrze przeczytaliście, piwu. To prawdopodobnie nie jest pierwsza z rzeczy, która kojarzy się z Włochami, ale przez ostatnich kilka dekad społeczność mikrobrowarów rozrasta się szybciej niż drożdże w kadzi fermentacyjnej. A do tego, tak jak w przypadku wszystkiego, co wiąże się z jedzeniem i piciem we Włoszech, browarnicy podchodzą do swojego zadania bardzo poważnie.  Co wcale nie znaczy, że dzieląc się swoją pasją z tak dużą ilością osób jednocześnie nie chcą się przy tym dobrze bawić. I dokładnie o to chodzi na Festiwalu Małych Browarów w Sienie, tzw.  Villaggio della Birra (Wioska Piwna).

Pomimo że festiwal przyciąga browarników z całego świata, to ciągle pozostaje jakby lokalnym sekretem. Jednakże, jak się dowiedziałem, entuzjaści piwa wszelkiej narodowości są mile widziani, dlatego na ochotnika bohatersko wybrałem się tam, żeby to sprawdzić. Ktoś musiał!

Gospodarstwo, gdzie odbywa się festiwal jest dobrze schowane w przepięknej toskańskiej scenerii, zaraz za małym miasteczkiem o nazwie Buonconvento. Parking był prawie całkowicie pełny. Gdy wysiadłem z samochodu i poszedłem w kierunku zabudowań, od razu się zorientowałem, że dzieje się tu coś bardzo fascynującego.  Główne atrakcje miały miejsce w dużym pomieszczeniu gospodarczym, ale rozlewało się to wszystko na zewnątrz, gdzie było wiele stołów pod dużymi parasolami. Uczestnicy festiwalu siedzieli wszędzie wokół częstując się różnymi piwami, relaksując się i korzystając z fantastycznej toskańskiej pogody. Na pobliskiej scenie grał lokalny zespół.

 
To był piątek wieczór (festiwal trwał do niedzieli), ale już przybyło tam setki ludzi. Ktoś mi powiedział, że zanim ten festiwal się skończy, to kilka tysięcy ludzi przewinie się przez tę wyjątkową imprezę. Mijając głośny tłum na zewnątrz, wszedłem do środka dawnej stodoły, wypełnionej entuzjastami piwa stojącymi przy barze ustawionym pod ścianą lub czekającymi w kolejce do stoisk serwujących lokalne przysmaki, na widok których od razu ciekła ślinka.

Zamiast pieniędzy na Festiwalu funkcjonują talony, piwa otrzymuje się za jeden lub dwa talony w zależności od rodzaju trunku. Wiedziałem, że będę potrzebował więcej niż kilka talonów, bo oferowano tam najlepsze piwa z Włoch, Belgi, Wielkiej Brytanii, Norwegii, Danii, Hiszpanii, Niemiec i Stanów Zjednoczonych. Mówi się, ze Villaggio della Birra jest raczej imprezą dla koneserów, niż dla tych, którzy szukają pretekstu żeby się upić, wiec miejcie to na uwadze.

W tłumie byli głównie młodzi ludzie (około dwudziestki), ale znalazło się całkiem sporo miłośników piwa takich jak ja, którzy wyglądali trochę starzej. To w większości lokalni mieszkańcy, ale także mieszanka międzynarodowa – czułem, że tam pasuję. Festiwal jest organizowany przy współpracy z belgijską ambasadą w Rzymie, więc belgijskie piwa były silnie reprezentowane. Jak wszystkie inne, te również pochodziły z mikrobrowarów, więc nie było żadnego Stella Artois czy Hoegaarden na widoku. Fajnie było zobaczyć flagę Moor Brewing Company z Anglii, ale to głównie dla włoskiego piwa tam przyjechałem, więc na nie wydałem większość swoich talonów.

Piwo było wspaniale, a wybór duży. Wyglądało na to, że jasne piwa typu ale takie jak angielski IPA lub Saison były bardzo popularne wśród włoskich browarników, tak samo jak portery. Widoczna była tendencja do bardziej niestandardowych piw, przykładem nie będzie mikrobrowar, Lovebeer specjalizujący się w produkcji kwaśnego piwa typu ale, które miało bardzo wyrazisty smak i było jednym z mocniejszych, w okolicach 8% alkoholu. Pilznery, piwa smakowe typu ale oraz koźlaki  również się tam znalazły, co ukazywało zakres talentu włoskich piwowarów. Szczególnie zachwyciłem się, gdy znalazłem piwo z Toskanii - Birrificio L'Olmaia, które miało całkiem dobrą opinię.

Serwowane jedzenie było wyśmienite. Nie mogłem sobie odmówić klasycznego włoskiego dania -  porchetty (luzowane i faszerowane przyprawami, pieczone prosie), był również gulasz z dzika i oczywiście mnóstwo wspaniałych lokalnych serów. Możecie to nazwać włoską odpowiedzią na fast food; jaka to mądra odpowiedź!


Niestety mogłem przyjechać tylko w piątek wieczorem, ale na pewno warto zostać tam na cały weekend. Idealnie byłoby rozciągnąć to na kilka dni, tym bardziej, że dostępne jest darmowe pole namiotowe, atmosfera jest wspaniała i można spróbować tak wielu piw. Wielu odwiedzających to ci, którzy robią piwo sami w domu, członkowie stowarzyszeń piwowarów oraz klubów miłośników piwa, zatem dla prawdziwego smakosza piwa nigdy nie zabraknie kogoś kompetentnego do rozmowy. W niedziele odbywają się również pokazy dla domowych piwowarów, prowadzone przez stowarzyszenie domowych browarników Carboneria Reggiana – idealne dla każdego, kto chciałby spróbować zrobić własne piwo w domu.

W sobotę festiwal zaczyna się w południe, a w niedzielę o 10 rano, więc ci, którzy maja dzieci mogą przyjść w ciągu dnia, dzieci pobawią się przy muzyce i pokosztują wspaniałego włoskiego jedzenia, a Wy możecie spróbować w tym czasie kilku różnych piw.

Villaggio della Birra to wydarzenie, o którym jeszcze nie wielu turystów wie, ale z własnego doświadczenia mogę je gorąco polecić. Browarnictwo we Włoszech definitywnie się rozrasta, dlatego warto odwiedzić ten festiwal, żeby dowiedzieć się więcej o tym rosnącym trendzie. Jeśli szukacie pomysłu na spędzenie wieczoru lub weekendu, ten festiwal jest na pewno warty polecenia.

W 2014 roku Festiwal Małych Browarów odbył się 5, 6, i 7 września, spodziewajcie się, że w przyszłym roku będzie mniej więcej w tym samym czasie. A jeśli macie ochotę wybrać się tam i potrzebujecie kwatery to czemu by nie sprawdzić naszej oferty wspaniałych willi w okolicach Sieny?
Czytaj więcej

Castello di Ama

piątek, 28 listopada 2014

Castello di Ama

 
Wysłany przez Ruth Albracht

Raz w roku cała ekipa To Tuscany spotyka się w Toskanii. Tym razem zatrzymaliśmy się w  willach letniskowych w przeuroczej posiadłości Casanuova di Ama . Po całodziennych dyskusjach czekała na nas nagroda w postaci wystawnych kolacji i niezwykłych wycieczek.

Pracownicy i przedstawiciele To Tuscany mieszkają w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Stanach Zjednoczonych, Australii, Francji, Polsce, Włoszech  oraz Holandii. Jest to przyjazna i ciepła grupa ludzi, których wspólną pasją jest Toskania.

W tym roku wybraliśmy się na zwiedzanie i degustację do słynnej winnicy Castello di Ama. Po krótkim spacerze przez winnice w promieniach zachodzącego słońca, dotarliśmy do pięknie odrestaurowanej winiarni.  Istniejąca w tym miejscu od 500 lata osada Ama należała do znanych toskańskich rodzin, które tworzyły tu wino. Posiadłość została odrestaurowana i w 1960 roku rozpoczęto tu na nowo produkcję , słynnego Chianti Classico, jedego z najbardziej prestiżowych win na świecie. Dzisiaj właścicielami Castello di Ama są Lorenza Sebasti oraz Marco Pallanti. Marco w 2003 r. uzyskał tytuł najlepszego winiarza Włoch. Przez ostatnie ćwierćwiecze udało im się stworzyć gamę znanych i nagradzanych win, zebrać kolekcję sztuki współczesnej i osiągnąć biznesowy sukces.

Posiadłość jest na tyle rozległa i ma tyle zakamarków, że każda z grup odwiedzających Castello di Ama oprowadzana jest przez przewodnika. Podczas godzinnego spaceru dowiedzieliśmy się sporo o produkcji wina i mieliśmy możliwość podziwiana niezwykłej kolekcji rzeźb i instalacji autorstwa m.in. Michelangelo Pistoletto, Anisha  Kapoor czy Louise Bourgeois. Trudno powiedzieć, co wzbudzało nasze większe zdziwienie – techniki winifikacji (choćby przelewanie co 3 miesiące wina z beczek, aby można było je wyczyścić i usunąć osad) czy umiejętność wtopienia w toskański krajobraz często niełatwej sztuki współczesnej.
 

 

Indyjski artysta Anish Kapoor w tradycyjnej kapliczce z kamienia z freskami na ścianach zainstalował w podłodze czerwoną półkulę, symbol energii wszechświat. Stara podłoga została usunięta, a następnie wykonano nową betonową podłogę z dziurą na środku, głęboką na półtora metra. Tam wstawiono instalacje lamp, aby stworzyć czerwone, migocąco -pulsujące światło. Gdy weszliśmy do malej kapliczki, byliśmy kompletnie zaskoczeni, wyglądało to jak świecąca kula gorącej lawy w podłodze, którą można z łatwością dotknąć. Magia!

Kolejnym zaskoczeniem była zachwycająca praca Louise Bourgeois zatytułowana „Topiary.”. Postać kobiety z kwiatem zamiast głowy i ramion została umieszczona na dnie jaskini. Róż marmuru z Carrary kontrastuje z surowym, ponurym otoczeniem, całość sprawia baśniowe wrażenie.

Ciepłe przyjęcie, interesujące opowieści oraz wspaniała atmosfera sprawiają, że chce się powrócić do Castello di Ama. Połączenie dawnej tradycji Toskanii oraz sztuki współczesnej jest czymś niezwykłym.

Z pewnością warto połączyć degustacje win i wycieczkę po posiadłości z podziwianiem niezwykłej sztuki nowoczesnej na tle czarujących widoków. Podczas degustacji można skosztować wszystkich rodzajów wina, od podstawowego Chianti Classico po wina jednoparcelowe, czyli pochodzące z winogron zebranych na najlepszych fragmentach winnicy. Na miejscu produkowana jest także oliwa DOP Chianti Classico. Degustacja trwa ok 2,5 godziny.
Aby uzyskać więcej informacji o cenach i rezerwacji skontaktujcie się z Castello di Ama
. www.castellodiama.com
Czytaj więcej

ŚWIATŁO, KAMERA, AKCJA…

piątek, 21 listopada 2014


ŚWIATŁO, KAMERA, AKCJA…

Wysłany przez

Te słowa zazwyczaj słyszą aktorzy w Hollywood, ale tym razem podczas corocznego spotkania To Tuscany to za nami chodziła ekipa filmowa, przygotowująca materiał do filmu promującego na każdą z naszych stron internetowych – anglojęzyczną, niemiecką, francuską, holenderską i polską. Film, kręcony z ziemi i powietrza, pokaże nasze wille oraz zaprezentuje każdego z nas, łącznie z właścicielem firmy.

Niektórzy stresowali się kręceniem filmu, zastanawiali się co powiedzieć, innym żony nakładały lakier na włosy, jeszcze inni zastanawiali się, jak szybko zrzucić te 5kg, które kamera podobno dodaje!

Naszym pierwszym punktem w harmonogramie była wizyta w winnicy i galerii sztuki Castello di Ama, która mieści się w odległości krótkiego spaceru od posiadłości Casanuova di Ama gdzie wszyscy mieszkaliśmy (potrzeba było dla nas aż 4 domów - Annamaria, Villa Gallo Nero, Le Volte i Il Forno). Instalacje i rzeźby z kolekcji Castello di Ama zostały wykonana na specjalne zamówienie przez różnych międzynarodowych artystów, takich jak Anish Kapoor, Michelangelo Pistoletto, Louise Bourgeois oraz Cristina Iglasias. Właściciele są bardzo dumni z tej współpracy.

Prawdziwe kręcenie filmu zaczęło się, gdy nagrywaliśmy nasze indywidualne wypowiedzi. Nerwy szybko minęły, w końcu mówiliśmy do kamery tylko to, co setkom naszych gości w ramach naszej pracy. Mówienie o Toskanii i willach w Toskanii przychodzi nam z łatwością, wszyscy spędziliśmy wiele czasu odwiedzając ten region, więc możemy pewnie wypowiadać się w tym temacie.

Pogoda w październiku w Toskanii potrafi być zmienna, ale nam dopisało szczęście. Słońce świeciło, było ciepło jak późnym latem, co pomogło filmowcom uchwycić piękno okolicy, a nam pozwoliło na odrobinę lenistwa na świeżym powietrzu w oczekiwaniu na kolejne ujęcia.


Nasza grupa odwiedziła następnie Radda in Chianti gdzie kilka głów się za nami obróciło, bo nie często pojawia się tam ekipa filmowa. Do tego część z nas była ubrana w kurtki i koszulki firmowe, które dostaliśmy specjalnie do nakręcenia filmu, więc z pewnością to my byliśmy obiektem dziwacznych spojrzeń mieszkańców. Jeden z nich, Luciano, jest bardziej przyzwyczajony do kamery filmowej niż my. Prowadzi prowadzi słynne delikatesy Porciatti w Radda, występował kilka razy jako szef kuchni w różnych włoskich programach o gotowaniu. Jego ruchliwy sklep wiele razy był tłem w programach telewizyjnych o lokalnych produktach i typowym życiu codziennym.

Pozostając w temacie szefów kuchni, Andrea z Pasta e Fagioli, który był naszym prywatnym kucharzem, zaserwował wyśmienity posiłek dla całej naszej ekipy - porcetta (pieczona wieprzowina) była tak wyśmienita, że nawet niektórzy wegetarianie złamali się i poprosili o niejedną porcję, tak dobre to było!

Gorąco polecamy firmę Mediabrighton świadczącą usługi filmowe, Annelies i Ben Simon sprawili, ze byliśmy zrelaksowani i czuliśmy się bardzo dobrze podczas filmowania. http://www.mediabrighton.com/
 

 
 
Czytaj więcej

Festiwal wina w Panzano in Chianti

piątek, 14 listopada 2014


Festiwal wina w Panzano in Chianti

Napisane przez Sean Caulfield

Być może nic w tym dziwnego, że we Włoszech nie brakuje festiwalów win, natomiast w regionie Toskanii na pewno jest ich dość dużo, a Vino al Vino (Wino w Winie) odbywający się w Panzano in Chianti jest jednym z wyróżniających się przykładów. Lokalni producenci są tu najważniejsi, dzięki czemu atmosfera jest bardziej intymna niż u konkurencji, a dla prawdziwych miłośników wina jest to idealne miejsce z tym trunkiem, jako gwiazda w roli głównej.

Vino al Vino jest organizowany przez grupę 20 lokalnych winiarzy i w ostatnich latach rośnie w siłę.  Udaje się utrzymać ten festiwal, jako relatywnie małą imprezę, co jest dobrą alternatywą dla dużych festiwali win, (które, nie zrozumcie mnie źle, są fantastyczne na swój własny sposób). Mieszczące się pomiędzy większymi miastami Greve i Castelina, Panzano jest klasycznym małym, toskańskim miasteczkiem, które stanowi piękną oprawę festiwalu, głownie dzięki otaczającej je sielankowej scenerii.  Z miasteczka Panzano in Chianti, ulokowanego na szczycie wzgórza, rozciągają się niesamowite widoki na okoliczne winnice i gaje oliwne, co jest kwintesencją włoskiej wsi.

Festiwal odbywa się na głównym placu w sercu Panzano, gdzie producenci win rozkładają swoje drewniane stoiska wokół centralnego skweru. Z jednej strony skweru znajduje się punkt, przy którym wita się odwiedzających i można tam kupić kieliszek za 15 Euro, a potem kosztować tyle wina na ile się ma ochotę, bez dodatkowych kosztów! Te 15 Euro za kieliszek jest wkładem w koszty festiwalu, co jest świetną ceną, jeśli macie zamiar pojawić się tam w czwartek albo piątek, bo możecie przychodzić codziennie i częstować się winem w cenie tej jednej opłaty.  Nawet, jeśli możecie przyjść tylko na parę godzin, to jest to i tak dobra cena za ilość różnych win, które można spróbować, nie wspominając już o świetnej atmosferze. A, i oczywiście, macie kieliszek na pamiątkę!

Zaraz przy wejściu na skwer znajduje się mały bar, gdzie serwuje się wszystkie dostępne wina do degustacji. Najlepszym sposobem, aby dobrze się bawić, to złapać za kieliszek wypełniony winem, na które macie ochotę i przejść się do stanowiska winiarni, która je wyprodukowała, aby dowiedzieć się, co dokładnie znajduje się w Waszym kieliszku. Każda winnica z okolic ma swój sektor, na którym wystawia swoje produkty i jest to fantastyczna okazja, żeby dowiedzieć się więcej o procesie produkcji wina oraz filozofii i metodzie produkcji każdego z producentów. Nie ważne czy lubicie napić się wina od czasu do czasu, czy trochę częściej, na Vino al Vino macie okazje spróbować szerokiej gamy różnorodnych rodzajów win i zdecydować, które jest Wasze ulubione. 

Kiedy znajdziecie ten Wasz wyborny trunek, to bez wątpienia będziecie chcieli butelkę, albo nawet i skrzynkę lub dwie, zabrać ze sobą i wypić w swoim czasie. Na szczęście organizatorzy festiwalu pomyśleli o tym i zaraz przy wejściu znajduje się stoisko z obsługą, która chętnie pomoże kupić lub zamówić wybrane wino. Pracuje tam bardzo pomocna pani, która mówi w wielu językach, a wina ze wszystkich winiarni są poustawiane tuż za nią. Można na miejscu kupić butelkę, lub złożyć większe zamówienie z dostawą, aby później delektować się i wspominać festiwal przez długi czas!

Oczywiście festiwal koncentruje się na winie, ale nie byłaby to prawdziwie włoska impreza gdyby zabrakło smacznego jedzenia. Tak się składa, że w Panzano in Chianti mieszka Dario Cecchini, światowej sławy masarz oraz kucharz. Prowadzi Antica Macelleria Cecchini (Stary sklep mięsny Cecchinich) biznes rodzinny, który ma już ponad 250 lat. Dario, to bardzo barwna postać, posiada trzy restauracje w Panzano, a w każdej serwuje się różne rodzaje dan mięsnych (oraz kilka wegetariańskich). Miasteczko szczyci się również doskonałą piekarnią, co dowodzi, że wino nie jest jedynym lokalnym produktem wartym rozgłosu.



Lokalne restauracje maja swój wkład do świetnej atmosfery festiwalu, wychodzą ze swoich lokali, aby ustawiać stoły wzdłuż ulic. Kelnerzy przechodzą tam i z powrotem obsługując gości siedzących po obu stronach ulicy, którzy w promieniach słońca jedzą pyszne potrawy i korzystają ze wspanialej atmosfery. Dlatego Panzano, jak nigdzie indziej, jest idealnym miejscem, aby wybrać się na obiad w dni festiwalu, nawet, jeśli nie pijecie wina! Wczesnym wieczorem w sobotę i niedziele grają jazzowe zespoły na żywo, a wielu lokalnych artystów wystawia swoje prace, co jest w bardzo włoskim stylu.

Oczywiście dla tych, którzy są tam z powodu win, restauracje i piekarnia, (które oferują przeróżne przekąski w tym czasie) są bardzo przydatne, ponieważ potrzebujecie cos zjeść w trakcie degustacji tych wszystkich win. W przeciwnym razie skończyłby by się to upadkiem, albo zapomnielibyście, które wino tak bardzo Wam smakowało!

Festiwal win w Panzano in Chianti jest wspaniałym małym wydarzeniem dla tych, którzy chcą zakosztować prawdziwej kultury Toskanii w pięknym miejscu. To idealna okazja, aby rozszerzyć swoją wiedzę o winach z dużą ilością do nauczenia się i wchłonięcia. Często odzywają się do nas goście, którzy tam byli a potem wyszukują wina z region Panzano na całym świecie. Na szczęście jest to dość łatwe, gdyż są one dostępne w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych i całej Europie, a smak wina z Panzano jest warty zachodu.

Vino al Vino odbywa się co roku w trzecim tygodniu września, tuż przed rozpoczęciem dożynek. Trwa cztery dni od czwartku do niedzieli, co oznacza, że można wstąpić na jeden dzień lub zrobić z tego dłuższy wypad. A czego więcej potrzeba aniżeli pięknej spokojnej atmosfery w środku Chianti w słoneczny dzień!

Aby dowiedzieć się więcej o Panzano, sprawdźcie nasz przewodnik po okolicy, a jeśli szukacie kwatery w czasie pobytu na festiwalu przejrzyjcie nasza ofertę willi niedaleko Florencji, Panzano in Chianti oraz okolic. Nie wahajcie się napisać email lub zadzwonić pod numer: +48 530 504 008 jeśli potrzebujecie porady lub więcej informacji.
Czytaj więcej

Spacer po Via Francigena

środa, 5 listopada 2014

Spacer po Via Francigena

Ciepły, słoneczny, jesienny dzień w Toskanii to idealna pora, aby wybrać się na spacer po Via Francigena, czyli tak zwanej „Drodze Lombardzkiej”. Musieliśmy przejechać 20 minut samochodem z Chianti na lokalny parking w Abbadia d’Isola, aby spotkać się z naszym przewodnikiem Ingo, który już tam na nas czekał. Przesiedliśmy się do podstawionego minibusa, którym pojechaliśmy do Castello della Chiocchiola, gdzie zaczynała się nasza wędrówka.

Ingo pamiętał o wszystkim i przygotował dla każdego butelkę schłodzonej wody. Gdy zarzucił swój plecak, (który zapewne wypełniony był użytecznymi narzędziami i apteczką pierwszej pomocy) wyruszyliśmy wzdłuż zakurzonej drogi w kierunku lasu.

Pogoda była wspaniale ciepła i nie mogłem się doczekać tej wyprawy. Ingo zaczął opowiadać nam o pielgrzymkach i co nieco o historii. I oto, czego się dowiedziałem.

Trasa Via Francigena zaczyna się w Canterbury w Anglii (mieszkam około 30 km od tego miejsca) i ciągnie się przez Francję, Szwajcarię i w dół przez cale Włochy do Rzymu.

Chociaż powiedziałem, że pielgrzymki zaczynały się w Canterbury, to nie była w 100% prawda. Punkt początkowy na całej trasie różnił się w zależności od tego skąd pochodziłeś, nie oczekiwano od mieszkańca Francji, aby zaczynał w Canterbury. Arcybiskup, Sigeric Poważny osobiście przebył i udokumentował pielgrzymkę w 990 roku i stał się samozwańczym autorytetem w tej dziedzinie. Dlatego właśnie nieoficjalnym punktem początkowym zostało miasto Canterbury w hrabstwie Kent.

Trasa nie zmieniła się za bardzo od czasów średniowiecznych, ale z powodu modernizacji oraz budowy nowych dróg itp. niewielkie obejścia musiały zostać wykonane. Jednak mawia się, że w Toskanii jest mnóstwo nietkniętych krajobrazów i leśnych ścieżek, które tylko nieznacznie zmieniły się przez te lata.

Szlak prowadził nas przez różnorodne lasy, otwarte przestrzenie i wzdłuż krętych, białych dróg. Zaleca się wygodne i odpowiednie buty, gdyż ścieżki są pełne luźnego żwiru i kamieni, na których poślizgnąłem się kilka razy. Jeśli planujecie przejechać trasę na rowerze to radze wyposażyć się w ochronne ubrania i nabrać trochę doświadczenia w tym sporcie.

Po prawie dwóch godzinach marszu wyszliśmy z lasu na otwartą przestrzeń, skąd wyłonił się piękny widok na dolinę w kierunku majestatycznego, otoczonego murem miasta Monteriggioni. Ingo powiedział nam, że to średniowieczne miasto było miejscem oblężenia i walk pomiędzy mieszkańcami Florencji i Sieny. Jest ono również słynne na całym świecie z gry wideo ”Assassins Creed”. Jednakże po powrocie do domu w Anglii, mój nastoletni syn poprawił mnie i poinformował, że to było w grze Assassins Creed 2!

Przeszliśmy przez dolinę do miasta Monteriggioni, do którego weszliśmy przez jedną z oryginalnych bram warownych. Monteriggioni to urocze małe miasteczko, w którym znajduje się kilka barów i sklepów z pamiątkami. Usiedliśmy przy głównym placu i popijając nasze chłodne napoje rozkoszowaliśmy się atmosferą minionych epok. Gdy tak siedzieliśmy i rozmawialiśmy podszedł do nas Andrea, właściciela firmy turystycznej (biketourandrea@gmail.com), który przyszedł nas przywitać.

Po zasłużonym odpoczynku i szybkim zwiedzaniu starego miasta nadszedł czas, aby opuścić to malownicze miejsce i jego historię.  Z powrotem szliśmy tylko około godziny, gdyż wybraliśmy trasę krótszą od tej, którą przyszliśmy. Podczas drogi spróbowaliśmy jakiś czerwonych jagód, które rosły na żywopłotach wzdłuż drogi, na prawdę wczuliśmy się w rolę pielgrzymów.

Słońce już powoli zachodziło nad Toskanią, gdy dotarliśmy z powrotem do naszego minibusa. Ingo uprzejmie odwiózł nas do naszych samochodów i po długich pożegnaniach i żartach wróciliśmy do naszej willi, aby napić się zasłużonej lampki najlepszego Chianti Classico.

Dowiedziałem się wielu interesujących faktów dotyczących Via Francigena, które celowo tutaj ominąłem. Jeśli chcecie dowiedzieć się tego, co ja wiem, to musicie sami wybrać się w taką podróż (może niekoniecznie z Canterbury).  I koniecznie pozdrówcie Ingo ode mnie!

Paul Perry.
Czytaj więcej

L’Eroica

środa, 29 października 2014


L’Eroica

Przez ostatnie sześć lat, wspólnie z wieloma entuzjastami rowerowymi z całego świata, wybieram się w moją coroczną pielgrzymkę do Gaiole in Chianti, aby uczestniczyć w L’Eroica, rowerowym rajdzie retro. Odbywający się w pierwszą niedzielę października, rajd L’Eroica jest jakby krokiem w przeszłość, do czasów sprzed współczesnych asfaltowych dróg, koszulek odblaskowych i hybrydowych rowerów z fantazyjnym zawieszeniem.

Według zasady tylko rowery wyprodukowane przed 1987 rokiem i spełniające określone warunki są dopuszczone do udziału.  Wydarzenie to odbywa się od 1997 roku, a przez ostatnie kilka lat jego popularność eksplodowała, przyciągając rowerzystów z całego świata. W tym roku ponad 5000 rowerzystów zarejestrowało się aby wziąć udział, a nagłówki z tego wydarzenia znalazły się w największych włoskich gazetach, takich jak Corriere della Sera oraz La Gazzetta dello Sport. Ubrany w swój najlepszy strój kolarski retro, wraz z lokalnym klubem kolarskim wybrałem się do Gaiole, a mój zaufany rower Bianchi był przygotowany na przejażdżkę jak żaden inny.

Gdy tylko przybywasz do Gaiole, to wiesz, że dzieje się tu coś wyjątkowego. Dzień przed wyścigiem, to małe toskańskie miasteczko jest przepełnione straganami z częściami do starych rowerów, ubraniami i pamiątkami, a także ludźmi oferującymi naprawę i serwis na miejscu. Dla właścicieli tych klasycznych rowerów jest to bezcenna okazja, aby wyszukać części lub uzyskać dostęp do fachowców, których trudno znaleźć gdzie indziej.

Jako, że to Włochy, oczywiście jest tam tez całe mnóstwo ludzi sprzedających szereg pysznych lokalnych potraw. Począwszy od stoisk z pizzą i kucharzy przygotowujących na bieżąco szeroką gamę świeżych dań mięsnych, do lokalnych restauracji, które serwują swe dania na tarasach, wiec każdy, kto chce się posilić przed wejściem na rower jest rozpieszczany samym wyborem. Wyróżnia się jedna restauracja polowa, utworzona przez lokalnych wolontariuszy, która jak mi powiedziano, zaserwowała głodnym fanom kolarstwa około 1200 kiełbasek i 600 steków na kości!

Atmosfera jest niewiarygodna, tysiące rowerzystów biorących udział i jeszcze więcej widzów, wielu ubranych w staromodne stroje, wszyscy tłoczą się w tym małym miasteczku, które magazyn Forbes uznał kiedyś za numer jeden w ranking na najbardziej sielankowe miejsce do życia w Europie. Niesamowite jest to, ze L’Eroica nie jest wyścigiem, wiec każdy może poświęcić dużo czasu na podziwianie widoków, jedzenie i wspólne towarzystwo. Podczas gry jazda na rowerze to jednak duży wysiłek, jest to wydarzenie, które stawia głownie na dobrą zabawę oraz przyjazną integrację.

W dniu rajdu, uczestnicy mogą wybrać jedną z czterech różnych tras, najkrótsza, która mierzy 38km i najdłuższa (pełny bieg) około 209km! Pomiędzy są jeszcze trasy na 75km i 135km, dla zawodników, którzy tak jak ja są zapalonymi rowerzystami, ale jednak nie na profesjonalnym poziomie! Trasy te biegną wzdłuż starych dróg żwirowych, które były kiedyś oryginalnymi drogami łączącymi ze sobą poszczególne miasta regionu Chianti. Drogi te ciągnął się wzdłuż bezpośrednich szlaków, w wyniku czego, w niektórych miejscach znajdują się tam bardzo strome podjazdy, wiec każdy kto wybrał pełną trasę musi mieć nogi ze stali oraz wytrzymałość olimpijczyka.

Ja trzymam się trasy na 135km, którą wybieram już od sześciu lat, gdyż oferuje ona dobrą mieszankę trudnych podjazdów jak i spokojnego podziwiania widoków, a jednocześnie pozostawia dużo czasu na postoje w różnych punktach. Około sześćdziesięciu członków mojego klubu wzięło udział w tym roku, chociaż rozdzieliliśmy się na mniejsze grupy, co dostarczyło więcej zabawy i każdy mógł się dobrze czuć pedałując w swoim tempie.

 

L’Eroica ma na celu przypominać klasyczne wyścigi rowerowe z dawnych lat, wiec chociaż nie jest to wyścig jako taki, to każdy zawodnik dostaje kartę, którą zabiera ze sobą i otrzymuje stempel i wpis na każdym wyznaczonym na trasie punkcie kontrolnym, w celu zapisania czasu w jakim przejechał dany odcinek. W taki sposób mierzono czas, gdy nie było jeszcze komputerów i elektronicznych punktów kontrolnych!

Jednakże nie chodzi tu tylko o uzyskanie pieczątki w punkcie kontrolnym. Na każdym postoju serwowana jest różnorodność produktów spożywczych, począwszy od salami, małych kanapek, jaj na twardo oraz słodkich ciast do klasycznych dań toskańskich. Moim ulubionym jest ribillita, tradycyjna toskańska zupa chlebowa gotowana w garnku żeliwnym na otwartym ogniu. Oczywiście trzeba być ostrożnym, aby nie zjeść za dużo, w przeciwnym razie nie jest łatwo wjechać później na te wzgórza! Serwuje się również vin santo, popularny toskański deser z wina, lecz tak samo lepiej nie przedobrzyć, no chyba, że chcecie chwiejąc się po całej drodze dotrzeć do następnego punktu kontrolnego!

Można się spodziewać, że mijany krajobraz jest niesamowity. Różnorodne trasy wiodą miedzy otwartymi obszarami uprawnymi, ale także poprzez bardziej zamknięte winnice i gaje oliwne, co jest naprawdę wspaniałym sposobem na podziwianie pięknych widoków Toskanii. Kolory naszych staromodnych wełnianych koszul, które wszyscy mieliśmy na sobie stanowiły wspaniały kontrast dla tej przepięknej scenerii, co dostarczało świetnych ujęć zapalonym fotografom. To prawie nie możliwe, aby się nie zatrzymać żeby podziwiać to wszystko. Zwłaszcza, gdy widzisz dokoła cały szereg mijających Cię dziwnych i wspaniałych rowerów oraz tych śmiałków, którzy postanowili zmierzyć się z trasą na bicyklu!

 

Wszystkie trasy kończą się tam, gdzie się zaczynają, czyli w Gaiole. W powietrzu nad rynkiem, gdzie metę mają wszystkie trasy, czuć prawdziwą atmosferę tego festiwalu.  Każdy zawodnik musi przejechać przez środek placu, wzdłuż którego stoją wiwatujący kibice, którzy dopingują rowerzystów przekraczających linię mety i otrzymujących gratulacje i butelkę wina, którą dostaje każdy, kto dotrze do mety. Nie ważne, której trasy się podejmiesz, ani jak długo Ci to zajmie, w takiej chwili każdy czuje się jak mistrz.

 

Imprezowa atmosfera z duża ilością wypijanego wina i piwa ciągnie się aż do zmroku. Do tego momentu wszyscy zawodnicy, włącznie ze mną, są tak zmęczeni, ze jedyne, na co jeszcze mają siłę to doczłapać się do łóżka. Następnego dnia wszystko się kończy i sprząta, a miasteczko powraca do normalności aż do następnego roku. Rajd L’Eroica z roku na rok rozrasta się w swojej wielkości i uznaniu, dlatego niewątpliwie L’Eroica 2015 będzie równie spektakularnym wydarzeniem jak w tym roku i ja oczywiście też zamierzam tam powrócić! Może następnym razem nawet stawię czoło pełnej trasie… a może nie.

Toskania dumnie cieszy się długim związkiem ze sportami rowerowymi, nie tylko dlatego, że jest miejscem narodzin legendarnego Gino Bartali, który dwa razy wygrał Tour de France i trzy razy Gino d’Italia w latach trzydziestych i czterdziestych. Piękny krajobraz tego region, mieszanka ambitnych terenów górzystych i płaskich oraz bardziej dostępne trasy czynią Toskanię ulubionym miejscem dla rowerzystów o różnych umiejętnościach. Nic dziwnego zatem, że Toskania dostarcza oprawę dla tego rosnącego wydarzenia.

Mamy dużą liczbę domów dostępnych w Gaiole in Chianti oraz okolicach, idealne dla każdego, kto zamierza wziąć udział w L’Eroica, jako zawodnik lub widz. Możemy także pomóc zarejestrować się do udziału w tym wydarzeniu, jeśli potrzebujecie wsparcia. Ewentualnie można skorzystać z tras L’Eroica, które są dobrze oznaczone i czynne dla rowerzystów przez cały rok, dodatkowo na życzenie możemy zorganizować wycieczkę z przewodnikiem.

 

Aby dowiedzieć się więcej o wielkich wydarzeniach w Toskanii, w których możecie wziąć udział, sprawdźcie naszą stronę o sportach i aktywności fizycznej. Aby uzyskać więcej informacji o ofercie naszych luksusowych willi w Toskanii lub jak możemy pomóc zorganizować idealne wakacje w Toskanii, zadzwońcie: +48 530 504 008 lub napiszcie email.
Czytaj więcej

Jednodniowa wycieczka do przepięknej Sieny

piątek, 17 października 2014

Jednodniowa wycieczka do przepięknej Sieny

 
Siena to cudowne miasto osadzone w samum sercu Toskanii. Swój światowy rozgłos uzyskało z odbywanego tam dwa razy w roku słynnego Palio (wyścigi koni szybkich). Siena jest przesiąknięta historią, dlatego to idealne miejsce na wycieczkę na cały dzień lub dwa, jeśli zatrzymaliście się w pobliżu. Jest tam jakby ciszej niż w sąsiedniej Florencji, dlatego dzień spędzony w Sienie może być relaksującą wycieczka dla wczasowiczów w Toskanii.
Jeśli mieszkacie w jednej z naszych toskańskich willi i planujecie odwiedzić to miasto otoczone murem, to poczytajcie o naszych ulubionych miejscach w Sienie, aby lepiej zorganizować wycieczkę.

Pooglądajcie przechodniów i spacerujących turystów na Piazza del Campo
Plac Piazza del Campo w Sienie szumi w akcji podczas słynnych, szybkich 90-cio sekundowych Palio, lecz gdy to cale podniecenie opadnie i wyścigi konne się skończą to plac staje się idealnym miejscem, aby usiąść, zrelaksować się i pooglądać mijających nas ludzi.
Ta nachylona Piazza jest niesamowicie popularnym miejscem wśród turystów i studentów podczas ciepłych, letnich dni i wieczorów, ze swoimi popularnymi barami, kafejkami i restauracjami otaczającymi krawędzie placu. Aby podziwiać piękny widok Palazzo Publico i Torre del Mangia, oraz aby dostrzec życie codzienne Sieny, usiądźcie na zewnątrz jednej z wielu kawiarni, lub przejdźcie na górna cześć placu w kształcie muszli. Ci, którzy nie lękają się wysokości mogą wybrać się nawet na szczyt wieży Torre del Mangia, aby podziwiać panoramiczny widok miasta i okolic.

Katedra w Sienie
Każdy, kto wybiera się do Sieny musi zobaczyć wspaniałą katedrę Duomo, nawet choćby tylko po to, aby podziwiać te śmiałe, idealne pasy na zewnątrz budynku. Ci, którzy zdecydują się wejść do środka, zobaczą, że pary są kontynuowane wewnątrz oraz, ze jest to piasta wspaniałych dziel sztuki artystów takich jak Donatello, Michał Anioł i amboną zaprojektowaną przez Giovanni Pisano. Wstąpcie do biblioteki Piccolomini, aby zobaczyć wspaniale freski Pinturicchio, które przedstawiają życie Papieża Piusa II oraz przecudny, malowany sufit.  

Dowiedzcie się czegoś o Contrade
Ogromna cześć kultury tego miasta obraca się wokół, mającej początek w starożytności, rywalizacji pomiędzy 17 Contrada, o czym zwiedzający mogą się dużo dowiedzieć odwiedzając Museum of Contrada. Muzeum w swoich zbiorach posiada artefakty każdej z Contrad, takie jak flagi, stroje na wyścigi Palio i trofea.

Chociaż rywalizacja, która wiąże się z Palio i ma korzenie w starożytności, rozluźniła się w ciągu ostatnich lat, to często można zauważyć flagi, parady lub przemarsze tych, którzy są w czołówce lub zaraz po wyścigach Palio (2 Czerwca i 16 sierpnia). Ma to na celu wzbudzić emocje lub po prostu świętować zwycięstwo.

Jeżeli planujecie wycieczkę do Włoch, to rzućcie okiem na nasze wille w Toskanii, na pewno znajdziecie taką, która spełni wasze oczekiwania. Jeśli potrzebujecie więcej informacji o naszej ofercie, lub konkretnej willi to skontaktujcie się z nami, dane kontaktowe znajdziecie tutaj.
Czytaj więcej

Pięć dobrych powieści na wakacje z akcją w pięknych Włoszech Włochach

czwartek, 2 października 2014

Pięć dobrych powieści na wakacje z akcją w pięknych Włoszech Włochach


Image source: mygoodbookshelf.wordpress.com
To bardzo inspirujące czytać powieść lub opowiadanie, w którym akcja rozgrywa się w państwie, w którym jesteśmy akurat na wakacjach. Dlatego zebraliśmy kilka naszych ulubionych pozycji z akcja we Włoszech! Wybierz jedną lub kilka i odpocznij w ciepłej Toskanii czytając jedną z tych dobrych książek.

Jedz, módl się, kochaj Elizabeth Gilbert
Historia, która rozpoczyna się rozpaczą a kończy nadzieją, “Jedz, módl się, kochaj” opowiada o osobistych przeżyciach autorki Elizabeth Gilbert po rozpadzie jej małżeństwa. Chociaż tylko jedna cześć „Jedz” dzieje się we Włoszech, to i tak jest to książka godna polecenia na wakacje. Może poczujecie się zainspirowani historią Elizabeth w drodze do poszukiwania szczęścia. W pierwszej części tej autobiografii przeczytacie o fascynującej kuchni włoskiej, po czym przeżyjecie doznania religijne w sekcji indyjskiej, aby na końcu bohaterka mogła odnaleźć miłość na bajkowej wyspie Bali w Indonezji.
Przeczytanie tej powieści napała cię ochotą, aby przeżyć własna przygodę w Toskanii i Włoszech, a może nawet wyruszysz wkrótce jeszcze dalej.

Pokój z widokiem E.M. Forster
Klasyczny romans przedstawiający rozterki wewnętrzne młodej kobiety z czasów Edwarda VII, “Pokój z widokiem” przenosi czytelnika do Florencji w początkach XX wieku. Bohaterka Lucy Honeychurch wybiera się na wycieczkę do Włoch ze swoją starszą kuzynką Charlotte i spotyka tam Georgea Emersona, gdy jego ojciec oferuje zamianę pokoju, aby dziewczęta miały widok na rzekę Arno. W obliczu zmieniającej się społeczności, Lucy musi wybrać pomiędzy prawdziwą miłością a małżeństwem z rozsądku.
Gdy zrelaksujecie się przy basenie waszej willi w Toskanii, z tą książką w ręce, zapewne poczujecie ochotę odwiedzenia spektakularnych ulic Florencji.


The Daughter of Siena Marina Fiorato (obecnie nie dostępna w j. polskim)
Jest to powieść historyczna, w której cofamy się do złotego wieku w Toskanii. Akcja rozgrywa się w renesansowej Sienie w XVIII wieku i kreci się wokół sławnego na całym świecie Palio i rywalizacji miejskich Contrad. Bohaterka Pia Tolomei, urodzona w Sienie, zakochuje się w jeźdźcu, który bierze udział w Palio, ale pochodzi z rywalizującej Contrady. Bohaterka zostaje zmuszona do zaaranżowanego małżeństwa.
Opowieść ta ukazuje skomplikowaną kulturę tego toskańskiego miasta, jakim jest Siena, gdzie historia ciągle żyje w postaci Palio organizowanych dwa razy w roku.
 

 Ja, Mona Liza Jeanne Kalogridis
Ta opowieść to fikcyjny obraz życia kobiety z najsłynniejszego obrazu na świecie. Książka ta przykuwa uwagę czytelnika i przenosi go do Florencji w XV wieku ukazując, jaki wpływ miało morderstwo Giuliano de’ Medici na to miasto. Następnie historia przenosi czytelnika o całą dekadę ukazując nieszczęśliwe miasto oraz bohaterską Lizę di Antonio Gherardini, która radzi sobie z miłością i stratą.  
Jest to opowieść zainspirowana życiem tej mistycznej kobiety z obrazu „Mona Liza” Leonardo da Vinci, akcja osadzona na tle niespokojnych czasów we Florencji, podkreślając rozkwit artystyczny oraz siłę tego toskańskiego miasta.

 

Utalentowany pan Ripley Patricia Highsmith
Osadzony w 1950 roku thriller psychologiczny, w którym główny bohater, młody Tom Ripley boryka się, aby związać koniec z końcem w Nowym Jorku. Otrzymuje szansę wyjazdu do Włoch, Riplej wraz z czytelnikiem zostaje uwikłany w historie morderstw i skradzionych tożsamości. Akcja dzieje się częściowo w Mongibello i Sanremo, a historia rozgrywa się w przepięknej scenerii z życiem bogaczy w tle.

Jako cześć serii, łącznie znanych, jako Ripliad, czytelnicy bez wątpienia będą chcieli przeczytać cztery kolejne powieści.

Mamy nadzieje, ze ten wybór książek z akcją we Włoszech jest inspirujący i pomoże Wam zdecydować, jaką książkę zabrać ze sobą na wakacje!

Jeśli jesteście zainteresowani wynajmem willi w Toskanii na Wasze włoskie wakacje, to przejrzyjcie nasza stronę, lub skontaktujcie się z nami.
Czytaj więcej

Gry bezplanszowe, których nie musicie pakować

piątek, 26 września 2014

Gry bezplanszowe, których nie musicie pakować

 
Czasami na wakacjach nie chce Wam się nigdzie wychodzić, czemu by nie zebrać się i wspólnie zagrać w fajną grę? Oczywiście, że nie chcemy poświęcać naszej cennej przestrzeni bagażowej na grę Monopol, dlatego ułożyliśmy dla Was listę ciekawych gier, w które możecie grać bez planszy. Możecie w nie grać w Waszej toskańskiej willi, a niektóre z nich umilą Wam czas w kolejce do Uffizi!

Cztery czwarte ducha
Gra polega na tym, że każdy gracz misi dodać literę do słowa. Pierwszy gracz wybiera literę, na przykład L, a następny gracz musi wybrać kolejna literę tak, aby dało się ułożyć słowo, na przykład A. Kolejny gracz dodaje następną literę, ale ostrożnie, aby nie zakończyć słowa. Jeśli doda S, to przegra tworząc LAS, musi więc wymyślić inna literę, na przykład T, aby podać dalej.

Gracze mogą blefować i dodać literę, choć nie wiedza, jakie słowo stworzy. Jednakże, gdy kolejny gracz rzuci wyzwanie, a tamten nie będzie umiał podać słowa, to przegrywa i jest jedną czwartą ducha. Jeśli gracz poda słowo, to ten, który rzucił wyzwanie zostaje jedną czwartą ducha. Na przykład: gracz numer 4 powiedział R i otrzymał wyzwanie, ale powiedział LATRYNA, to ten, który rzucił wyzwanie przegrywa, ale jeśli powiedział LATROWAC to przegrywa. Przegranym całej gry jest ten, który otrzyma cztery czwarte ducha jako pierwszy.


Jakie jest twoje?
W tej grze wybiera się jednego gracza, który będzie zadawał pytania, wiec musi on opuścić pokój lub zatkać uszy, gdy pozostali gracze wybiorą wspólnie jakąś rzecz, na przykład samochód lub numer telefonu. Gracz, który zadaje pytania powraca i może pytać tylko pojedyńczo: „Jakie jest twoje?”, na co pytany musi odpowiedzieć szczegółem, który nie ujawnia za wiele, ale jednocześnie nie jest zbyt ogólny, aby gra mogła się toczyć. Pytający musi przemóc narastającą frustrację i zgadnąć, jaki to przedmiot. Następnie można wybrać kolejnego pytającego i gra się toczy.


Kiedy pojechałem na wakacje…
To gra na zapamiętywanie, w której gracze po kolei dodają rzeczy do listy, która musi być w całości powtórzona zanim zostanie dodana kolejna rzecz. Na przykład, pierwszy gracz mówi: „Kiedy pojechałem na wakacje w tym roku zabrałem ze sobą klapki.” Następnie kolejny gracz może powiedzieć: „Kiedy pojechałem na wakacje w tym roku zabrałem ze sobą klapki i grę Tetris.” Trzeci gracz: „Kiedy pojechałem na wakacje w tym roku zabrałem ze sobą klapki, grę Tetris i poczucie godności.” …I tak dalej. Gracz, który popełni błąd odpada, a wygrywa ten, który zostanie do końca.


 Na szczęście, na nieszczęście
Gra polega na wymyślaniu historii, w której możecie wycisnąć swoje soki kreatywności. Gracze dodają zdania do opowiadania, na zmianę zaczynając od „na szczęście” lub „na nieszczęście”. Na przykład:
Dawno temu pewna żaba siedziała sobie spokojnie na liliowym liściu.
Na nieszczęście jej stopy przykleiły się do liścia i nie mogła zeskoczyć.
Na szczęście nadeszła fala i żaba odkryła, że jest utalentowanym surferem.
Na nieszczęście liść rozdwoił się i żaba odkryła, że nie potrafi jeździć na nartach wodnych…


Oczko morderca
Zbierzcie wszystkich razem w kółku i zdecydujcie, kto będzie śledczym. Musi on opuścić pokój, a pozostali nominują mordercę. Śledczy powraca i gra się zaczyna. Morderca musi puścić oczko jednej z osób, co daje jej sygnał, żeby umarła. Osoba ta umiera w dramatyczny sposób, aby było śmiesznie. Śledczy ma trzy podejścia, aby zgadnąć, kto jest mordercą.


 
Czytaj więcej

Toskańskie lektury

wtorek, 13 maja 2014

Garść lektur dla tych, którzy lubią się przygotować do wyjazdu i podróżować świadomie.

 

 

 

Przewodniki i albumy

Toskania i Umbria. Pascal. Ciekawy pod względem wizualnym – dobre zdjęcia, mapki, reprodukcje. Kolorowo, ale trochę pobieżnie. Dobry na szybki objazd okolicy, na poważne zwiedzanie, skupienie się na jednym miejscu już nie. Za to twarda okładka i praktyczne zakładki.
Spis treści i przykładowy fragment





Włochy. Część środkowa
Włochy. Część środkowa. Pascal. Tłumaczenie przewodnika z serii The Rough Guide, więc całkiem przyzwoicie, dużo konkretów, mapki, bez zbędnych obrazków. Okładka miękka, książka niestety rozkleja się. Polecam, tyle że z tego co widzę nakład wyczerpany, trzeba poszukać w drugim obiegu.







Toskania, Umbria i okoliceToskania, Umbria i okolice. Przewodnik subiektywny. Dość długo przeglądałem w księgarni, nie kupiłem. Jak dla mnie zbyt subiektywne i pobieżne. Napisane przez kogoś, kto pojechał, sfotografował, spodobało mu się i postanowił podzielić się swoją radością ze światem. O jak tu pięknie, o jaki słodki kotek. W sam raz na stronę internetową, trochę za mało jak na książkę, ale sądząc po wynikach sprzedaży, nie znam się. Cykl rozwija się, autorzy coraz dalej podróżują, więcej piszą i publikują, czego w sumie szczerze zazdroszczę.



Casetti
 Moja Toskania! Vito Casetti, przeglądałem fragmenty o bliżej mi znanych rejonach i byłem miło zaskoczony, czuje się spojrzenie i wiedzę „lokalsa”.










 Florencja i Toskania. Przewodnik Wiedzy i Życia. Każdy kto zna tę serię wie, czego się spodziewać. Gdyby wydali Piekło. Przewodnik Wiedzy i Życia pewnie umieścili by tam rzuty i przekroje piekielnych kręgów, przegląd narzędzi tortur i historię „infernografii” z wspaniałymi reprodukcjami dzieł Boscha czy Memlinga.






Toskania, Franco Cardini Album, a w zasadzie bardzo bogaty przewodnik, tyle że nie zawierający żadnych „praktycznych informacji”. Pięknie wydany, ze świetnym, erudycyjnym opisem włoskiego autora. Przeglądanie go to jak mała podróż do Toskanii. Gorąco polecam!







Literatura przez duże i małe el

Barbarzyńca w ogrodzie, Zbigniew Herbert
Dużo tekstu, bez zdjęć i mapek, opisy hoteli i jedzenia jakieś dziwne, nie mówiąc już o tytule. Nic dziwnego, że nikt za czasów PRLu na zachód nie wyjeżdżał.
Książka mocno nieaktualna, chociaż hotel Tre Donzelle w Sienie istnieje ( strona hotelu i kilka zdjęć ), mieszkaliśmy tam w marcu 2010, widziałem na stoliku wydrapane „Zbyszek tu byłem”.
Tak serio – lektura obowiązkowa, zwłaszcza eseje Il Duomo (o katedrze w Orvieto), Siena oraz Piero della Francesca.
Droga do Sieny, Marek Zagańczyk
Baardzo polecam, mnóstwo odniesień do literatury, malarstwa, historii. Równocześnie sporo własnych, niewymuszonych spostrzeżeń, dotyczących także toskańskiej codzienności i piękna krajobrazu. Inspirujące. Naprawdę warto tę niewielką książeczkę (120 str) przeczytać przed wyjazdem.
Fragment pierwotnie dwutomowej publikacji „Obrazy Włoch”
Też się nie sprawdzi jako przewodnik, bo pisana 100 lat temu :wink:
Nowe wydanie.
Za wikipedią:
Paweł Pawłowicz Muratow, ros. Павел Павлович Муратов (ur. 19 lutego 1881, w Bobrowie w Guberni woroneskiej, zm. 5 października 1950 w Waterford w Irlandii) – rosyjski pisarz, podróżnik, krytyk i historyk sztuki.
(…)
Najbardziej znanym dziełem Muratowa jest jego dwutomowa książka będąca owocem podróży autora po Włoszech, zatytułowana pt. Obrazy Włoch (wyd. w Berlinie w latach 1911, 1912, 1924). Autor z erudycją polihistora opisuje miejsca, dzieła sztuki, mistyczne nastroje kultury włoskiej i stara się określić jej znaczenie w historii Europy. Oprócz tego pisał powieści historyczne i występował jako krytyk sztuki.
Dzieła Muratowa nie doczekały się większych opracowań i rozgłosu, jednak uważane były przez wielu ludzi sztuki za pierwszorzędne. Berlińskie „Obrazy Włoch” odkryte przez Karola Szymanowskiego, stały się jedną z najważniejszych lektur polskich teoretyków sztuki i pisarzy, jak na przykład jego kuzyna, Jarosława Iwaszkiewicza, czy późniejszego tłumacza Muratowa na polski- Pawła Hertza.
Podróże do Włoch, Jarosław Iwaszkiewicz
Szczególnie rozdział Toscana. Warto skonfrontować dzisiejszy obraz San Gimingnano z tym sprzed 80 laty.
Pamięć Włoch, Wojciech Karpiński
Erudycyjnie, niezbyt łatwo o sztuce, historii i ludziach z Florencji, Sieny, San Gimignano.
Włoskie miniatury, Adam Szczuciński
Erudycyjnie, impresyjnie, trochę hermetycznie. Zdanie „zapiski na marginesie cudzych dzieł” oddaje istotę rzeczy. Trudno oprzeć się wrażeniu, że autorzy spod znaku ZL bardzo lubią cytować się nawzajem ;)
Godzina cieni, Gustaw Herling-Grudziński
m.in. esej „Siena i okolice”

Teraz trochę lżejsza literatura:

Autor, z pochodzenia Węgier, po latach spędzonych w Kanadzie, Stanach, Paryżu, Rzymie, a także na morzu postanowił osiąść w Toskanii, o czym opowiada pierwsza książka. Druga to opis długotrwałej renowacji nowego domu, zakładania winnicy, „zakorzeniania się”. Lektura przyjemna i ciekawa o tyle, że ludzie, miejsca i butelki w niej opisane istnieją naprawdę. Stylistycznie raczej słaba, język mało finezyjny, miejscami śmieszna na siłę. Ale warto poświęcić 2-3 wieczory żeby się dowiedzieć jak to jest uciec do Toskanii i zakładać tam winnicę :D
Wina Ferenca Mate są do kupienia w Gdyni, niestety za wielokrotność ceny książki…
Warto zajrzeć na ferencmate.com
I poczytać całkiem sensowne opisy:
ferenc-mate-wzgorza-toskanii
ferenc-mate-winnica-w-toskanii
Tysiąc dni w Toskanii, Marlena de Blasi
Książka dla mnie ciekawa o tyle, że dzieje się w Toskanii, opisuje codzienne życie, dawne i współczesne zwyczaje, zbiory wina, oliwek, kulinaria. Mniej pasjonujące są egzystencjalne dylematy autorki, ale może gdybym był poszukującą sensu życia panią po 50-tce znalazłbym i tutaj coś dla siebie. Źle autorce nie życzę, ale ciekaw jestem jak po „Tysiącu dni w Wenecji”, „Tysiącu dni w Toskanii” i „Tysiącu dni w Orvieto poradziłaby sobie z np. z „Tysiącem dni w kolumbijskim więzieniu” :lol:
I coś w języku obcym angielskim:
Too Much Tuscan Sun: Confessions of a Chianti Tour Guide, potem A Day in Tuscany: More Confessions of a Chianti Tour Guide, następnie Too Much Tuscan Wine, a teraz wyszła An Osteria in Chianti, wszystkie autorstwa Dario Castagno, mieszkańca wioski Vagliagli, położonej w sercu Chianti .
Czytałem tylko tę pierwszą, fajnie i lekko podane doświadczenia i spostrzeżenia przewodnika po Chianti. Opisy życia, krajobrazu przemieszane z zawodowymi anegdotkami, gorąco polecam. Przedstawione tam miejsca, ludzie, knajpki istnieją naprawdę. Dzięki książce można trafić do położonych na uboczu miejscowości, jak na przykład Volpaia, gdzie siostry Barucci prowadzą restaurację „La Bottega” i wine-bar „Bar-Ucci”. Serwowane tam tagliatelle con tartufo, bistecca alla fiorentina czy panna cotta to jedne z lepszych rzeczy, jakie w życiu jadłem.
Within Tuscany: Reflections on a Time and Place, Matthew Spender
Spender, pisarz i rzeźbiarz mieszkający od 1968 r. w San Sano w sercu Toskanii i jego żona Maro Gorky są pierwowzorem pary, która w filmie Bernardo Bertolucciego „Ukryte pragnienia”/”Stealing beauty” gości młodziutką Liv Tyler. Według niektórych źródeł film był kręcony w ich willi, ale ten artykuł i moja „wizja lokalna” tego nie potwierdzają.
Książka nie jest kolejnym czytadłem w konwencji „ucieknijmy od dotychczasowego życia i zamieszkajmy w słonecznej Toskanii”, które znajdzie się w „top 10″ empiku. Jest to ciekawy opis procesu zakorzeniania się w nowym miejscu i rzetelna, oparta na źródłach opowieść o historii, sztuce i literaturze Toskanii.

Literackie linki:

PRZEWODNIKI I ALBUMY PO POLSKU

TOSKANIA Franco Cardini
FLORENCJA Rolf C.Wirtz
FLORENCJA I TOSKANIA Przewodnik National Geographic
UFFIZI. HISTORIA I ZBIORY wyd. Arkady
FLORENCJA wyd. Becocci
FLORENCJA I TOSKANIA wyd. Podsiedlik Raniowski i spółka
SIENA wyd. Bonechi
SAMOCHODEM PRZEZ WŁOCHY Touring Club Italiano
WINA TOSKAŃSKIE Rolf Kriesi

PRZEWODNIKI PO WŁOSKU

TOSCANA Touring Club Italiano
FIRENZE E PROVINCIA Touring Club Italiano
TOSCANA Anne Mueller von der Haegen, Ruth Strasser
TOSCANA (I luoghi della Fede) wyd. Mondadori
OASI DI SERENITA E DI PACE Foresto Nicolai
L'ALTRA TOSCANA Erio Rosetti, Luca Valenti
I GIARDINI DI FIRENZE E DELLA TOSCANA Mariachiara Pozzana
GIARDINI DI TOSCANA wyd. Edifir-Edizioni Firenze
PIAZZE DI TOSCANA wyd. Editori dell'Acero
LE VILLE MEDICEE Isabella Lapi Ballerini
SAN QUIRICO D'ORCIA E DINTORNI Gino Naldi
LUCCA E DINTORNI wyd. Officina Grafica Bolognese
PITIGLIANO, SOVANA, SORANO e la civilta del tufo, wyd. Edizioni Polistampa
GUIDA DI FIESOLE Pier Francesco Listri

KSIĄŻKI Z TOSKANIĄ (I NIE TYLKO) W TLE

SZTUKA TOSKANII M. Belozerskaya, wyd. Feeria
WŁOCHY-FESTYNY, TURNIEJE, PALIA T.Saffioti, wyd. Feeria
OBRAZY WŁOCH P.Muratow
BARBARZYŃCA W OGRODZIE Z.Herbert
PODRÓŻE DO WŁOCH J.Iwaszkiewicz
PAMIĘĆ WŁOCH W.Karpiński
WŁOSKIE MINIATURY A.Szczuciński
DROGA DO SIENY M.Zagańczyk
W RENESANSOWEJ FLORENCJI Zakład Narodowy im. Ossolińskich
SIENA K. Chłędowski
WYSPY ZACZAROWANE W. Łysiak
OPOWIADANIA G.Herling-Grudziński
DZIENNIK TOSKAŃSKI T.Capponi-Borawska
MOJA KUCHNIA PACHNĄCA BAZYLIĄ T.Capponi-Borawska
POKÓJ Z WIDOKIEM E.M. Forster
UDRĘKA I EKSTAZA I.Stone
MÓJ PIERWSZY ROK W TOSKANII M. Matyjaszczyk
TOSKANIA DZIEŃ PO DNIU M. Matyjaszczyk
ZA DUŻO SŁOŃCA TOSKANII D. Castagno
ZA DUŻO WINA TOSKANII D. Castagno
OSTERIA IN CHIANTI D. Castagno
WINNICA W TOSKANII F.Mate
WZGÓRZA TOSKANII F.Mate
BELLA TOSKANIA F. Mayes
POD SŁOŃCEM TOSKANII F.Mayes
CODZIENNOŚĆ W TOSKANII F.Mayes
VINO CRIMINALE M.Bockler
OSTATNIA OBIETNICA R.P. Evans
LATO W TOSKANII E.Adler
1000 DNI W TOSKANII M. de Blasi
TOSKANIA I UMBRIA I OKOLICE A. M. Goławska
DOM W TOSKANII A. Stojałowska
W STRONĘ TOSKANII M. Pilot
SŁODKIE PIECZONE KASZTANY A. Seghi
Czytaj więcej
Kontakt

Dlaczego To Toskania?

  1. 1) Ponad 750 domów w Toskanii
  2. 2) Gwarancja najlepszej ceny!
  3. 3) Pełna ochrona danych
  4. 4) Sami sprawdzamy i opisujemy każdy dom
  5. 5) Dobrze znamy Toskanię

odwiedzić witrynę internetową

Podziel się