Dziesięć najprzyjemniejszych chwil w Toskanii

piątek, 27 maja 2016

Dziesięć najprzyjemniejszych chwil w Toskanii

Wyslany przez Kiri (27/05/2016)

Wybieranie, które z przeżytych w Toskanii chwil zaliczyć do dziesięciu najprzyjemniejszych było jak szukanie igły w stogu siana. Mam tyle bajecznych wspomnień, że wytypowanie pierwszej dziesiątki wydawało się niemożliwe.

Cały nasz wyjazd zaliczam do tych niezapomnianych. Podobnie jak mój partner, uważam, że był to jeden z najlepszych urlopów w naszym życiu. W Toskanii znaleźliśmy wszystko, czego potrzebujemy podczas wakacji: zachwycające krajobrazy, pyszne jedzenie, duży wybór atrakcji i - co równie ważne - dostatek znakomitego wina. Dzięki temu przeżyliśmy wspólnie wiele wspaniałych chwil.

Zapraszam do czytania: oto dziesięć najprzyjemniejszych momentów podczas naszego urlopu w Toskanii.

1.    Delektowanie się makaronem pappardelle w Malborghetto w Lecchi
Moje ulubione danie to chyba makaron pappardelle, który jadłam w małej restauracji w Lecchi. Tak bardzo nam się tam podobało, że wróciliśmy jeszcze dwa razy. Smakowała nam też toskańska zupa (ribollita), panna cotta i zupa dyniowa. Makaron, podany z gęstym sosem z dzika, był tak pyszny, że do tej pory mi się marzy.

2.    Podziwianie Florencji w całej jej krasie na Placu Michała Anioła
Kolejną niezwykłą chwilę przeżyliśmy, gdy po wspięciu się po schodach na Plac Michała Anioła zobaczyliśmy przepiękny widok na całe miasto. Jeśli wybieracie się do Florencji, koniecznie musicie wybrać się do tego znakomitego punktu widokowego, bo to wyjątkowe miejsce na robienie zdjęć.


3.    Rozkoszowanie się lampką szampana na balkonie naszej willi
Dużą przyjemność sprawił nam sam moment przyjazdu do naszej wspaniałej prywatnej willi. Od razu wyszliśmy na balkon, żeby popijając szampana podziwiać widoki na okolicę. Był to idealny wstęp do urlopu.

4.    Kąpiel w naturalnych gorących źródłach w San Filippo.
Jednym z hitów wyjazdu była kąpiel w kojącej, ciepłej wodzie źródeł termalnych. Źródła mieszczą się w lesie, co podczas kąpieli stwarza poczucie jedności z naturą.

5.    Wspinaczka na Torre del Mangia w Sienie
Najlepszy punkt widokowy w Sienie to szczyt wieży Torre del Mangia. Wspinaczka na nią nie jest łatwa, ale widoki są warte zachodu. W połowie drogi można się zatrzymać i spojrzeć na sieneński średniowieczny rynek, który z góry wygląda jeszcze piękniej. Z samego szczytu natomiast rozciąga się widok na całe miasto i okolicę.

6.    Degustacja wina w Casanuova di Ama
Nie można pojechać do Toskanii i nie wybrać się na degustację wina. Gorąco polecano nam Casanuova di Ama. Spróbowaliśmy tam sześciu czy siedmiu win, których degustacji towarzyszyła prawdziwa uczta przygotowana przez naszą gospodynię. To przeżycie zaliczam do pierwszej trójki i nie mogę się doczekać powtórki.


7.    Posiłek przygotowany przez prawdziwego toskańskiego kucharza
Zdecydowaliśmy się pozwolić sobie na odrobinę luksusu i wynająć prywatnego toskańskiego kucharza. Okazało się, że nie było to aż tak drogie - i że naprawdę warto! Andrea przyjechał do naszej willi i przygotował dla nas naprawdę znakomity posiłek, a cały wieczór okazał się niezapomnianym przeżyciem.

8.    Spacer po zamku Brolio
Dech w piersiach zapierały tak rozległe widoki rozciągające się z zamku Brolio, jak i okazałość samej budowli. Podczas wyjazdu widzieliśmy wiele zachwycających krajobrazów, ale zamek Brolio chyba nie ma sobie równych.

9.    Kosztowanie lodów w Castellinie in Chianti
Jeśli lubicie lody, musicie wstąpić do nowej lodziarni w Castellinie in Chianti. Nigdy w życiu nie jadłam lepszych lodów - pewnie dlatego aż mi ślinka napływa do ust na samą myśl. Niebo w gębie!

10. Jazda rowerem po Lucce
Prawdziwą przyjemność sprawiła mi jazda rowerem chodnikiem biegnącym wzdłuż murów miejskich w Lucce. Przyglądanie się miejscowym mieszkańcom wychodzącym na swój codzienny spacer było wyjątkowo odprężające. Rzut oka w prawo pozwalał zobaczyć ukryte w obrębie murów miejskich stare miasto, a w lewo widoki na góry. 
Czytaj więcej

Moje ulubione toskańskie potrawy i przekąski

piątek, 20 maja 2016

Moje ulubione toskańskie potrawy i przekąski


Wyslany przez Kiri (20/05/2016)

Gdy myślę o naszym niedawnym wyjeździe do Toskanii, przypomina mi się zwłaszcza tamtejsze jedzenie, którego niezrównana jakość to wystarczający powód, żeby jeszcze raz wybrać się do tego pięknego regionu Włoch. Toskańska kuchnia należy do najlepszej w kraju i jest bardzo charakterystyczna: potrawy są proste, domowe, ale o intensywnym smaku.

Toskańczycy nie bawią się w stosowanie złożonych składników i skomplikowanych sosów. Zamiast tego skupiają się na używaniu świeżych lokalnych produktów. Mają szczęście, bo uprawia się tu wyjątkowej jakości produkty rolne, dzięki którym wszystko jest zawsze świeże i ma wyjątkowy smak.

W Toskanii nie je się wyłącznie pizzy i makaronów, choć podczas naszego urlopu na pewno ich nie zabrakło. Kilku regionalnych potraw nie udało mi się skosztować, na przykład słynnego steku po florencku czy panzanelli, i będę musiała wrócić do Toskanii, żeby to nadrobić. Ale niektóre dania, które jedliśmy, były naprawdę znakomite. Poniżej opisuję moje ulubione.


Ser pecorino
Twardy słony ser z owczego mleka.

Makaron Pappardelle (z sosem z dzika)
Gęste danie makaronowe popularne w całej Toskanii. Jedliśmy je z sosem z dzika oraz z wołowiną. Obydwie wersje były pyszne i zarobiły na status mojego ulubionego dania. Najlepsze jedliśmy w niewielkiej restauracji Malborghetto w Lecchi in Chianti.

Tradycyjna toskańska zakąska
Składa się z sera pecorino, toskańskiej szynki i bruschetty.

Pizza z kiełbasą, serem mozzarellą i szpinakiem
Pizza robiona bez sosu pomidorowego. Połączenie smakowe szpinaku z ostrą kiełbasą jest znakomite.


Świeże ryby
Menadżer hotelu w Lucce polecił nam to miejsce. Za 10 euro dostaje się kieliszek wina oraz wachlarz potraw z ryb do wyboru.

Bufet: pulpety mięsne, oberżyny i warzywa
Wyjątkowo korzystna cena (8 euro) dawała dostęp do bufetu oraz szklankę wody. Ja uwielbiam oberżyny, więc czułam się jak w raju. Pulpety również były bardzo smaczne. Wszystkich tych potraw spróbowaliśmy w małej restauracyjce w drodze do Placu Michała Anioła we Florencji.

Tradycyjna toskańska zupa (Ribolita)
Nie wygląda apetycznie, ale braki w wyglądzie nadrabia smakiem. Ten miejscowy przysmak robi się z marchwi, cebuli, pora, kalafiora, kapusty włoskiej, białej i czarnej, fasolki cannellini,  pomidorów, oliwy, wina i suchego chleba.

Panna cotta
Pyszny, lekki deser.

Oliwa z oliwek z Casanuova di Ama
Oliwa, której kosztowaliśmy w Casanuova di Ama, to najlepsza oliwa jaką jadłam w życiu.

Szpinak z oliwą i czosnkiem
Bardzo prosta, pyszna, zdrowa przystawka.


Kurczak w winie chianti
Główne danie przygotowane przez wynajętego przez nas kucharza. Składało się z kurczaka, marchwi, cebuli i pomidorów w sosie z czerwonego wina.

Ciepły pasztet z wątróbki drobiowej i śledziony cielęcej
Smakowity pasztet podany podczas degustacji wina.

Toskańskie lody
Toskańskie lody są oczywiście niezrównane, zwłaszcza lody z nowego sklepiku w Castellinie in Chianti, które nam polecono.
Czytaj więcej

Degustacja wina w Casanova di Ama

piątek, 13 maja 2016

Hit urlopu - degustacja wina w Casanova di Ama


Wyslany przez Kiri (13/05/2016)

Degustacja wina to jedna z największych atrakcji naszego niedawnego urlopu w Toskanii. Jeśli planujecie w tym roku pojechać do tej słynącej ze światowej klasy win krainy, nie przepuśćcie okazji i koniecznie wybierzcie się na degustację. Dla nas okazała się ona fascynującym przeżyciem, którym chcę się z wami podzielić.

Zatrzymaliśmy się w tejpięknej willi w Lecchi in Chianti. Na szczęście miejsce degustacji, Casanova di Ama, znajdowało się w odległości krótkiego spaceru, gdyż zdecydowanie odradzam prowadzenie po degustacji, tym bardziej że w naszym przypadku średnia „porcja” była większa od zwykle podawanej na degustacjach.

Casanova di Ama to niewielkie, autentyczne, toskańskie gospodarstwo prowadzone przez wielopokoleniową rodzinę. Ma obszar 15 hektarów. Na pięciu z nich prowadzona jest uprawa winorośli. Na terenie farmy rośnie też 2000 drzewek oliwnych, a wyrób oliwy jest traktowany równie poważnie jak produkcja wina. Naszą gospodynią podczas degustacji była Daniela, która znakomicie wywiązała się ze swej roli. Robiła wszystko co mogła, aby uprzyjemnić nam czas, i z entuzjazmem odpowiadała na moje pytania.

Powiedziała nam, że gleba na terenie ich farmy jest sucha, twarda, kamienista i lekka, dzięki czemu świetnie się nadaje do uprawy winogron i oliwek, ale niczego innego. W okolicy Sieny gleba jest inna, bardziej miękka i brązowa.

Według Danieli, w Chianti trudniej znaleźć wysokiej jakości oliwę, dlatego jest dumna z oliwy jaką u siebie wyrabiają. Zgodnie z tradycją, oliwki są najpierw ręcznie zrywane, a nie strząsane z drzewa, dzięki czemu mają lepszy smak. Następnie oliwa jest wyciskana przy pomocy granitowej prasy, więc nie jest filtrowana tylko tłoczona.

Spodziewaliśmy się, że podczas degustacji dostaniemy coś do przekąszenia, ale okazało się, że Daniela przygotowała dla nas prawdziwą ucztę. Podała całą serię prawdziwych przysmaków, które zostały starannie dobrane i znakomicie pasowały do podawanych win.

Dostaliśmy ser pecorino, toskańską szynkę, tartę z serem i szynką, bruschettę, ser mozzarella z południowych Włoch, warzywny humus, ciepły pasztet z wątróbki drobiowej i śledziony cielęcej, chleb, oliwki, tosty z serem, miodem i octem balsamicznym, a na deser ciasteczka cantuccini. Łatwo zgadnąć, że na koniec pękaliśmy z przejedzenia.

Skosztowaliśmy jednego wina białego, pięciu czerwonych, wina deserowego i likieru.

1. Wino białe
Było to bezpretensjonalne białe wino z dwóch szczepów miejscowych winogron. Daniela powiedziała nam, że w swoim gospodarstwie produkują niewiele białego wina w porównaniu do czerwonego (20% ich winogron to szczep chardonnay). Ja zdecydowanie wolę wino czerwone i rzadko piję białe, ale ich orzeźwiające, świeże wino bardzo mi smakowało i świetnie pasowało do podanej zakąski.


2. Comena (2012) - wino czerwone
Pierwsze Chianti Classico wyprodukował pewien bogaty dżentelmen z Brolio, używając czterech szczepów winogron, dwóch czerwonych i dwóch białych. Ze względu na to przez dłuższy czas wino to wyrabiano z mieszanki winogron białych i czerwonych.

Tak było aż do 2006 roku, gdy zmieniły się przepisy. Od tej pory używa się jedynie winogron czerwonych. Rodzina Danieli przez wiele lat używała do produkcji swego wina winogron białych i czerwonych, więc dziwili się dlaczego konieczne było wprowadzenie zmian. Z czasem przyznali jednak, że wino z samych czerwonych winogron ma lepszy smak, fakturę i kolor oraz wyższą jakość.

Po kilku latach oporu, większość producentów zmieniła zdanie, zaczęli też zostawiać wino do dojrzewania na dłuższy okres czasu, gdyż im dłużej dojrzewa tym lepiej smakuje. Daniela wyjaśniła nam to zanim skosztowaliśmy pierwszych dwóch win czerwonych.

Pierwsze z nich, zrobione według starej receptury czyli z dwóch białych i dwóch czerwonych szczepów winogron, nazywa się Comena (co oznacza „takie jak kiedyś”). Jest o wiele jaśniejsze i zdecydowanie czuje się w nim posmak białych winogron. Daniela powiedziała, że to nadal jej ulubione wino, ale ja osobiście wolę opisane poniżej wino zrobione według nowej receptury, z samych winogron czerwonych.

2. Chianti Classico Casanova di Ama (2014) - wino czerwone
Jest to nowsza wersja, wyprodukowana w całości z winogron czerwonych. Ma intensywniejszy smak i kolor oraz większą cielistość i gęstość. Daniela powiedziała nam, że choć jakość tego wina jest znakomita, dostaniemy też jeszcze lepsze wina, które dłużej dojrzewały.

Do produkcji tego wina używany jest szczep sangiovese, który początkowo ma bardzo ostry smak, a dopiero po dłuższym czasie nabiera miękkości. Wino z niektórych szczepów, na przykład merlot, nabiera miękkości szybko, ale nie jest tak w przypadku sangiovese.

3. Chianti Classico (2012) - wino czerwone
Wśród podanych win, to właśnie smakowało mi najbardziej (choć Riserva było niemal równie dobre). Daniela podawała każde kolejne wino w większym kieliszku, twierdząc że im większy kieliszek tym lepsze wino. Starsze wino należy podawać w większym kieliszku, aby miało dostęp do powietrza i tlenu. To było podobne do wina z 2014 roku, ale miało bardziej charakterystyczny posmak.


4. Chianti Classico Riserva - wino czerwone
Przy produkcji Riserva bardzo starannie dobiera się szczepy winogron, gdyż jest to wino wyższej jakości, a przy tym nieco droższe niż inne regionalne wina czerwone. Smak zmienia się dzięki użyciu mniejszych 500-litrowych beczek, w których wino dojrzewa przez minimum 18 miesięcy (im dłużej tym lepiej). Chianti Classico inne niż Riserva leżakuje zwykle przez 9-12 miesięcy.

5. Merlot (2010) - wino czerwone
Gdy jestem w domu, najbardziej lubię pić merlota, ale zdecydowanie muszę zacząć kosztować innych win. Lubię merlota, bo jest gładki i jedwabisty, a przy tym mniej ostry i kwaśny niż inne wina czerwone. Uważam go za pewniaka.

W Casanova di Ama merlot jest wyrabiany w 50% z winogron szczepu sangiovese, a w 50% ze szczepu merlot. Ma kompletnie inny aromat i fakturę oraz ciemniejszy kolor. W ich winnicy produkuje się głównie Chianti Classico, dlatego 60% uprawianych winogron to szczep sangiovese, a reszta to szczepy merlot, cabernet and chardonnay.

Okazuje się, że mąż i szwagier Danieli byli przeciwni produkcji merlota, ale jej syn przekonał całą rodzinę, żeby spróbować. Podczas degustacji dobrze go mieć, gdyż mocno kontrastuje z winami Chianti. Jestem wielbicielką merlota, ale zmieniłam zdanie po degustacji, gdyż o wiele wolałam Chianti Classico. Choć merlot też smakował bardzo dobrze, zauważyłam, że miał o wiele mniej intensywny smak.


6. Wino deserowe Vin Santo
Mieliśmy też przyjemność skosztowania wina deserowego, które jest bardzo słodkie choć nie dodaje się do niego cukru. Wyrabia się je z dwóch szczepów winogron białych z dodatkiem odrobiny czerwonych. Winogrona zbiera się, po czym suszy przez długi czas (3 miesiące), gdyż wino ma być jak najbardziej wytrawne.

Na małą ilość Vin Santo trzeba użyć dużej ilości winogron: podczas produkcji normalnego wina używa się 100 kg winogron na 750 l wina, a przy produkcji Vin Santo 100 kg winogron wystarcza na 250 l wina. Vin Santo świetnie smakuje z ciastem lub lodami albo na deser po obiedzie. Daniela podała nam je ze słodkimi ciasteczkami i odrobiną słodkiej czekoladowej bułki.

7. Grappa - likier
Na koniec, choć byliśmy już mocno podchmieleni, nie mogliśmy się oprzeć odrobinie grappy. Jest to mocny (40%) likier podawany po kawie.


Aby dowiedzieć się więcej o degustacji wina podczas pobytu w Toskanii kliknij tutaj. 
Czytaj więcej

Hit urlopu - osobisty toskański kucharz

piątek, 6 maja 2016

Hit urlopu - osobisty toskański kucharz


Wyslany przez Kiri (06/05/2016)

Podczas niedawnego wyjazdu do Toskanii zdecydowaliśmy się zafundować sobie usługę osobistego kucharza. Pewnie myślicie, że to droga przyjemność, ale okazuje się, że cena jest naprawdę umiarkowana, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę wszystko, co się za nią dostaje.

My uznaliśmy, że wynajęty kucharz był jak najbardziej warty swej ceny, tym bardziej, że cały wieczór okazał się przeżyciem, które będziemy wspominać przez długi czas. W Toskanii gotowanie traktuje się bardzo poważnie, dlatego nie ma lepszego miejsca na wynajęcie prywatnego kucharza.

My zrobiliśmy to, gdyż chcieliśmy sobie zrobić przyjemność i lepiej poznać lokalną kuchnię, ale osobisty kucharz to świetny pomysł na takie okazje jak rocznica ślubu, przyjęcie urodzinowe czy impreza z przyjaciółmi, a także na romantyczny wieczór we dwoje.

Nasz kucharz, Andrea, był fantastyczny (kliknij tutaj, żeby dowiedzieć się więcej). Zachowywał się bardzo przyjaźnie, a swoją pracę traktował z prawdziwą pasją. Z wyprzedzeniem przesłał mi menu, z którego musieliśmy wybrać kilka potraw, co nie było łatwe, bo wszystkie opcje wyglądały smakowicie. Obiad składał się z czterech podstawowych dań i jednej przystawki.

Wyobraźcie sobie uroczą, prywatną toskańską willę, z zachwycającymi widokami i własnym kucharzem, który sam podaje wina i potrawy do stołu. W czasie naszego urlopu było jeszcze za zimno na obiad na tarasie, ale podczas jedzenia podziwialiśmy widoki przez okno. Nie musieliśmy nawet ruszyć palcem, gdyż Andrea zajął się wszystkim, włącznie ze zmywaniem.

Mój partner i ja potrafimy dużo zjeść, więc byliśmy pewni, że opróżnimy talerze, ale tu się myliliśmy, bo porcje były bardzo obfite. Ja musiałam zostawić trochę makaronu, bo wiedziałam, że jeśli go zjem, nie będę w stanie skosztować następnego dania (zjadłam go następnego dnia na obiad). Nie skończyliśmy też szpinaku, który dostaliśmy na przystawkę, ale następnego ranka smakował świetnie na śniadanie.


Co jedliśmy

Zakąska - tradycyjna toskańska zakąska złożona z salami, sera pecorino z miodem orzechowym i czarnym pieprzem, toskańskiej szynki i wędlin oraz bruschetty. Bruschetta była przygotowana z prostych składników (pomidory koktajlowe, oliwa i czosnek), ale smakowała wyśmienicie.

Pierwsze danie - domowe ravioli z serem ricotta i szpinakiem w sosie pomidorowym z pesto. Sos był zrobiony z pomidorów, pesto, oliwy i czosnku.

Główne danie - kurczak w winie chianti z sosem z marchwi, cebuli, czosnku, oliwy i pomidorów.

Deser - portugalski leite creme (bardzo podobny do crème caramel). Jest to mleczny krem o konsystencji budyniu, przygotowany z mleka, cukru i jaj, z sosem karmelowo-czekoladowym. Był on podany z ciasteczkami migdałowymi cantucci i świeżymi truskawkami.

Przystawka - szpinak z oliwą, solą, pieprzem i czosnkiem, z dodatkiem chleba.

Andrea, gorąco dziękujemy za smakowity, niezapomniany obiad. Cały wieczór był dla nas czystą przyjemnością. Wszystkie jego elementy, w tym dania i obsługa, były dopracowane do perfekcji. Z pewnością chcemy kiedyś jeszcze coś podobnego przeżyć. 
Czytaj więcej
Kontakt

Dlaczego To Toskania?

  1. 1) Ponad 750 domów w Toskanii
  2. 2) Gwarancja najlepszej ceny!
  3. 3) Pełna ochrona danych
  4. 4) Sami sprawdzamy i opisujemy każdy dom
  5. 5) Dobrze znamy Toskanię

odwiedzić witrynę internetową

Podziel się